Jest takie miejsce na ziemi,
które raz w roku odbiciem jest nieba.
Setki, tysiące świetlistych punktów
rozjaśniają ciemności zimnych nocy.
Piękny to widok, choć smutny.
Bo przykre, że tylko raz w roku
pamiętają ludzie o tych, co odeszli.
Zapalą lampki za kilka złotych,
postawią kwiaty, najlepiej sztuczne,
by przetrwały do przyszłego roku.
Dlatego najpiękniejszą noca jest ta
kończąca pierwszy dzień listopada.
Bo wszystkie cmentarze płoną ciepło
ogniem zamkniętym w małych lampkach.
Za kilka dni światełka zgasną,
tłumy rozejdą się do swoich spraw,
mając do przyszłego roku święty spokój.
A spokój świętych niczym nie zmącony.
Pozostawieni samym sobie,
by nie zakłócać im odpoczynku.
Z dnia na dzień ciepło cmentarza
gaśnie światełko po światełku,
pozostawiając tylko grobową ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz