tłumiony w spazmach
szloch
w ciemnościach niemy
krzyk
z nadziei powstał ból
z każdym drżeniem
kłuje
jak tysiące tnących
igieł
podobno to taka
terapia
a gdy oddech się
uspokaja
zostaje tylko chłód
po łzach wyciśniętych
z ciała
na policzkach zastyga
droga
po rozpaczliwym
wołaniu do Boga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz