czwartek, 23 lutego 2012
List do Salomona
2012-02-17 00:35
Salomonie!
Chciałam do Ciebie napisać, mój drogi Przyjacielu, ale bałam sięTwojej reakcji... Przy naszych ostatnich burzliwych relacjach, nie mam pewności czy jestem mile widziana w Twym towarzystwie. Przynajmniej tak się czuję... Wybacz, ale znaczysz dla mnie na prawdę dużo i nie chciałabym tego stracić przez pisanie Ci wiadomości po pijaku, w środku nocy... Na szczęście już śpisz o takiej godzinie.
Trochę ciężko mi się piszę, bo oczy mnie szczypią. Pewnie przez to, że łzawią... na pewno ze zmęczenia... Chciałabym żebyś tu był, żebym mogła z Tobą porozmawiać wprost. Ale żebyś Ty ze mną rozmawiał otwarcie i prawdziwie, a nie przez tę maskę, którą nam pokazujesz na co dzień. Wspomnienie tych krótkich chwil kiedy na prawdę czułam, że jestem Ci potrzebna, że zależy Ci na mojej przyjaźni wyciskają z oczu łzy. Lecz tym razem nie mogę zaprzeczyć, że to łzy smutku... A może wtedy miałeś maskę? I tak na prawdę nigdy Ci nie zależało?
Tęsknię za Tobą, a Ty się coraz bardziej oddalasz... Powoli zaczyna mnie ogarniać obojętność. Po co mam się starać, jak ciągle mnie odpychasz? Gdzieś głęboko wciąż jeszcze mam nadzieję, ale z każdą kłutnią coraz bardziej maleje... Zawsze jednak będzie dla Ciebie miejsce w moim sercu.
Śpij dobrze mój Drogi Przyjacielu...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz