cisza... ciemność...
nagrzana ziemia paruje
oddając ciepło całego dnia
zielona trawa faluje
na lekkim nocnym wietrze
łaskocze moje stopy
i wtulone w nią ręce
otoczona zapachem ziół
oddycham rześkim powietrzem
nade mną rozciąga się
bezkresny horyzont nieba
a na nim gwiazdy
miliony skrzących się punktów
żadna chmura
nie przysłania moich marzeń
niektóre poznaję
inne tajemnicze
mrugają do mnie zalotnie
cichy szum kołysze
utula mnie do snu
gdy budzę się tuż przed świtem
otula mnie ciepły koc
ogrzewa gorące spojrzenie
uśmiecham się tylko
odwracam wzrok
i patrzę długo na świt
z dedykacją dla lenia, któremu nie chciało się wstać obejrzeć wschodu słońca ;P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz